Teatr

Biała Lokomotywa w Teatrze Ateneum

Na spektakl  Biała Lokomotywa szedłem z nadzieją. Oprócz nadziei miałem też obawy – twórczość Stachury dobrze znam, widziałem wiele adaptacji, słuchałem różnych interpretacji, częściej byłem zawiedziony niż urzeczony. Tym razem spotkało mnie miłe zaskoczenie.

Sam pomysł inscenizacyjny od pierwszych chwil wciągał w szukanie znaczeń. Nie chodzi tylko o przetykanie piosenek tekstami Stachury, to nic nowego. Istotą rzeczy był bardzo celny dobór tekstów, tak aby fragmenty pamiętników i prozy Stachury stanowiły wprowadzenie do tekstów śpiewanych. Paradoksalnie to duża sztuka, bo powiedzieć i zaplanować łatwo, ale zrobić trudno. Słuchałem nie tylko z przyjemnością, ale i zainteresowaniem.

Edward Stachura, Biała Lokomotywa, reż. Jerzy Satanowski, występują Jan Janga Tomaszewski, Mirosław Czyżykiewicz, Wojciech Brzeziński, Teatr Ateneum

Nic jednak nie może zastąpić ciekawej interpretacji, a ta w przypadku Białej Lokomotywy była bliska doskonałości. Pomysł, aby teksty Stachury śpiewali starsi faceci, o wyrobionych głosach, okazał się strzałem w dziesiątkę. Twórczość Stachury wyrastała z bolesnego doświadczenia, a cóż owe doświadczenie podkreślać może bardziej niż brzmienie, z którego przebija znajomość życia. Było to bardzo przekonujące, ale też wzruszające. W ustach ludzi, którzy niejedno przeżyli, a ich głosy stoją w proporcji do doświadczeń, bardzo prawdziwie brzmi, że przemienić w jasny, nowy dzień najsmutniejszą noc – to jest dopiero coś.

Szczególnie dobre wrażenie robił Jan Janga Tomaszewski. Nie za często jest on obecny w masowych produkcjach. Pamiętam go z kilku roli drugoplanowych, ale zawsze zapadał mi w pamięć. Jest w nim coś magnetycznego, coś co przyciąga uwagę, a to przecież w aktorstwie jest najważniejsze. Wielka szkoda, że reżyserzy filmowi tak rzadko sięgają po jego kunszt aktorski. Mój wielki apel – róbcie to częściej, a wtedy i wy, i my widzowie na tym dobrze wyjdziemy.

Na palmę pierwszeństwa w jakości inscenizacji i wykonania zasługuje Nie brookliński most. Pomysł, żeby zaśpiewać ten tekst na trzy różne głosy był doskonały i do tej pory mam go w uszach. Reżyserowi, Jerzemu Satanowskiemu należy się szacunek.

Brakowało mi w spektaklu Piosenki dla Potęgowej. Tak pięknie można było ją wprowadzić celnym fragmentem z Całej jaskrawości. W razie jakby się udało tę piosenkę dołożyć do przedstawienia, idę na niego jeszcze raz. Zresztą i bez Potęgowej pójdę  raz jeszcze. Nie co dzień mamy do czynienia z czymś tak urzekającym.

Na koniec najważniejsze. Spektakl był po prostu wzruszający i długo byłem pod jego wrażeniem. Dla mnie 10/10 i dodatkowo zaliczam do sił sensu za pomysł z trzema aktorami, za celny wybór tekstów, za najlepsze, jakie słyszałem wykonanie Brooklińskiego mostu i za obsadzenie Jangi Tomaszewskiego.

Edward Stachura, Biała Lokomotywa, reż. Jerzy Satanowski, występują Jan Janga Tomaszewski, Mirosław Czyżykiewicz, Wojciech Brzeziński, Teatr Ateneum, wizyta styczeń 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve − 7 =